poniedziałek, 2 lipca 2018

Diety wysokobiałkowe są szkodliwe dla zdrowia

Diety wysokobiałkowe, takie jak Atkinsa mogą zwiększyć ryzyko niewydolności serca, stwierdzają ostatnie badania.

Białka zwierzęce i mleczne powodują największy wzrost ryzyka niewydolności serca, ale ma tu również wpływ nadmierne spożycie białka roślinnego.
Diety wysokobiałkowe, które zyskały na popularności w miarę jak trendy żywieniowe zaczęły być przeciwko  węglowodanom, mogą zwiększyć ryzyko niewydolności serca u starszych mężczyzn aż o 49 procent, jak wynika z badań.

Stosunkowo mało badań zostało przeprowadzonych na temat długoterminowego wpływu jedzenia np. piersi kurczaka i steków jedzonych w czasie odchudzania, jednak nowe badanie przeprowadzone przez fińskich badaczy wykazało, że wszystkie diety wiążące się z nadmiernym spożyciem białka były związane ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia problemów z sercem. Wśród mężczyzn w średnim wieku i starszych, ci, którzy jedzą najwięcej białka zwierzęcego i nabiału mieli ryzyko niewydolności serca 43 i 49 procent wyższe, odpowiednio, niż ci, którzy jedzą najmniej, znaleźli.

Mężczyźni, którzy jedli najwięcej białka, wszystkich typów, mieli ryzyko niewydolności serca wieksze o jedną trzecią, a ci, którzy jedli najwięcej białka roślinnego zwiększone o 17 procent - chociaż wyższe spożycie białka roślinnego związane było z zdrowszym trybem życia.

"Ponieważ wiele osób wydaje się uważać korzyści zdrowotne płynące z diet wysokobiałkowych za oczywiste, ważne jest, aby wyjaśnić możliwe zagrożenia i korzyści wynikające z tych diet", powiedział dr Jyrki Virtanen, profesor nadzwyczajny epidemiologii żywienia na Uniwersytecie Wschodniej Finlandii.

Niewydolność serca oznacza, że serce nie jest w stanie pompować wystarczającej ilości krwi w organiźmie, aby utrzymać w zdrowiu tkanki i narządy, co prowadzi do coraz gorszego stanu zdrowia, a w konsekwencji do śmierci. Dr Virtanen stwierdził, że ich prace uzupełniają wcześniejsze badania, które wykazały, że białka zwierzęce stanowią zagrożenie dla zdrowia w przypadku nadmiernego spożycia oraz zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia cukrzycy typu 2 i wcześniejszego umierania.

Jednakże niektóre badania wykazały już wcześniej, że suplementy aminokwasów, będące budulcem większych cząsteczek białka, mogą pomóc chronić serce u niektórych pacjentów. Podczas gdy badanie opublikowane w czasopiśmie naukowym "Circulation" koncentrowało się na czterech grupach żywieniowych, analiza różnych rodzajów białek wykazała, że tylko jaja i ryby nie zwiększyły ryzyka niewydolności serca.

Mięso ogólnie powodowało wzrost ryzyka, ale nie był on statystycznie istotny. Jednakże niektóre szczególne rodzaje mięsa, takie jak przetworzone mięso czerwone, znajdowane w kiełbasach i boczku, wiązały się ze zwiększonym ryzykiem niewydolności serca.

Ogółem przyjrzeli się 2 441 mężczyznom w wieku od 42 do 60 lat którzy ocenili swoją dietę i zdrowie w ciągu 22 lat. W tej grupie stwierdzono 334 przypadki niewydolności serca, z czego 77 procent spożywanych białek pochodziło ze źródeł zwierzęcych, reszta z roślin.

Zaleceniem WHO i innych organizacji ochrony zdrowia jest utrzymanie zbilansowanej diety, o niskiej zawartości cukrów nasyconych - takich jak przetwory mleczne i czerwonych mięs oraz spożywanie większej ilości ryb, fasoli, warzyw i nasion roślin strączkowych.

"Ponieważ jest to jedno z pierwszych badań na temat związku między białkiem spożywczym a ryzykiem niewydolności serca, konieczne są dalsze badania, abyśmy wiedzieli, czy zmniejszenie spożycia białek może być korzystne w zapobieganiu niewydolności serca", powiedział Heli Virtanen, pierwszy autor badania.
Także moje drogie panie wniosek taki że dieta musi być jak najbardziej zróżnicowana, choć niewątpliwie węglowodany i cukry trzeba z niej wyciąć, ale nie bójcie się tłuszczów, szczególnie tych z ryb i orzeszków.

1 komentarz:

  1. Zwróciłbym uwagę na to, czy badania odróżniały mięso smażone. wędzone, pieczone, itd. od mięsa np. gotowanego, albo parzonego.
    Oczywiście najlepiej dużo zielonego, warzyw, polecam czosnek niedźwiedzi z terenów zdrowych, np. otoczonych górami.
    Węglowodany dobrze jeść od południa, bo wcześniej ponoć organizm źle je trawi. No i - wbrew stereotypom- więcej tłuszczów - oleju lnianego, słonecznikowego, masła, smalcu, kokosowego.
    NO i pić dwie i pół godziny po posiłku i pół godziny przed posiłkiem. To trudne, ale da się. Wypisałem sobie to kiedyś na kartce i da się to pogodzićz dużą ilością wypijanej wody. Najlepiej czerpanej spod górskich wodospadzików, gdzie woda o kamienie uderza, gdzie jest dobrze natleniona.
    Dziś tak z 9 litrów, biegając po lesie przyniosłem w plecaku.
    Jeśli ktoś rano trenuje, ale nawet jeśli nie, to dobrze pół godziny po wypiciu wody ze sczyptą soli, ziółek, witaminy C z innymi witaminami w wodzie rozpuszczalnymi(grupa B) zjeść sobie przygotowaną dzień wcześniej papkę z PYŁKU PSZCZELEGO. Świetny jest, Witaminy, aminokwasy i węglowodany. Później zjeść kawałek ananasa, dwie pestki z moreli i odżywka tłuszczowo-białkowo roślinna: spirulina, chlorella, młody jęczmień, kozieradka, czarnuszka, olej lniany, słonecznikowy, serek biały, jogurt, kurkuma. Tak po łyżeczce wszystkiego(no, może kurkumy i czarnuszki ciut mniej. Straśnie to niedobre, ale zdrowe... Więcej u mnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń